Pomógł: 40 razy Wiek: 58 Dołączył: 13 Sie 2005 Posty: 1905 Skąd: stąd...
Wysłany: 2007-01-27, 10:48 x 23 maja
Myśl przewodnia AA
Dwunasty Krok, mówiący o niesieniu posłania, zawiera w sobie pięć elementów : ufność, wyznanie, pewność, zmianę i wsparcie.
Jeśli chcemy szczerze pomóc innemu alkoholikowi, musimy zdobyć jego zaufanie.
Opowiadając o własnych doświadczeniach związanych z piciem, przekonujemy naszych słuchaczy o tym, że jesteśmy z tej "branży".
Jeśli ujmie ich nasza szczerość i otwartość, uwierzą że naprawdą chcemy im pomóc. Poczują się też mniej osamotnieni w swoim bólu i bezradności. Nabiorą ufności, otuchy i nadziei.
Pytanie
Czy los innych alkoholików obchodzi mnie na tyle, że bedę w stanie pozyskać ich zaufanie ?
Medytacja
Jeśli zaniedbam codzienne drobne powinności, prędzej czy póżniej doprowadzę do sytuacji kryzysowej. To, czego dopilnowuję dzisiaj stanowi podwalinę lepszego jutra. Jeżeli mam coś do zrobienia, powinienem to wykonać w wyznaczonym czasie, bez ociągania się i odkładania na póżniej - dopiero wówczas będę gotów do zabrania się za coś innego.
Wszystko, co robię, jest ofiarą składaną Bogu.
Spełniwszy polecenie Siły Wyższej, winienem wrócić do Niej z meldunkiem, że zadanie zostało wykonane.
Modlitwa
Modlę się, abym przystępując do działania, nie szukał poklasku.
Modlę się, abym efekty swoich poczynań zawsze pozostawiał Bogu.
_________________ Nie ma drogi na skróty do miejsca,
do którego dojść warto...
Spróbuj, na początek, zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemność...
Modlę się abym,przystępując do działania,nie szukał poklasku.
Kiedyś to każde moje działanie, było tak robione aby cały świat widział i chwalił oraz bił brawo. Od wielu lat mam spojrzenie na poklask zupełnie inny: robię swoje najlepiej jak potrafię i nie oczekuję zachwytów i owacji.
Myślę że jak usłyszę od czasu do czasu coś sympatycznego na temat mojej pracy to mnie umacnia i pokazuje że idę właściwą drogą.
Nie ma nic zgubniejszego od pychy - mojego wroga śmiertelnego...
Pogody ducha - janusz
------------
Bądź uważny...
[ Dodano: 2010-05-23, 06:07 ]
Po roku
Nie chcę na siłę zyskać zaufania ale postępuję w prawdzie z Bogiem sobą i drugim człowiekiem i może je zyskuję...
Pamiętam jak lgnąłem do nie pijących z większym stażem,teraz tego nie obserwuję aby młodzi coś chcieli więcej ode mnie, niż na mitingu a szkoda..
To kim teraz jestem, mówią o mnie czyny, myśli, uczucia, intencje.
Jeżeli na dzień dzisiejszy zdobywam zaufanie drugiego alkoholika, to jestem narzędziem w rękach Boga. Wszystko, co dobre we mnie pochodzi od Niego.
Dziękuje mu z całego serca. Proszę o siłę do spełnienia zadań jakie mi stawia
w codziennym życiu. Niektóre z nich wymagają ode mnie determinacji.
Na mityngu zdarza się, że starsi stażem mają do mnie większe zaufanie, nie wiem dlaczego. Mało u nas jest osób z młodszym stażem. Przychodzą, a póżniej ich nie widzę. Choć to nie jest reguła.
Jestem dla nich serdeczna, cieszę się jeśli pojawi się nowicjusz. Widzę, że często wystarczy ciepły uśmiech, serdeczność, a nie wygłaszanie "mądrości".
Taki dobry, spokojny gest przytulenia, akceptacji, wsparcia, więcej daje niż morze słów. Czasem wskażę, jaką kupić literaturę, ale ten krok, o którym mowa w dzisiejszej medytacji to daleka droga przede mną, mogę najwyżej przekazać doświadczenie,
informacje zwrotną, choć myślę, że ta druga nie jest na miejscu, bo nie zawiera się
w zasadach AA.
Przyszedłem, pozostałem we Wspólnocie. Słucham mądrości trzeźwiejących alkoholików. Wzrastam we Wspólnotę.Zyskuję naturalność, prostotę. Pamiętam swoje początki. Poczucie totalnej klęki, wstydu winy. A przede wszystkim bezradności i bezsilności. Nie wiem, nie rozumiem, nie potrafię. A tu trzeba ufać, nie wiedząc na pewno komu i czemu. Żyć z niewiedzą, niepewnością. Półśrodki, ćwierć możliwości. Bo na pewno to umiałem tylko pić. Nie jestem wyjątkiem. Cokolwiek chcecie aby wam czyniono, wy to czyńcie. Zacząłem żyć na prawdę. Z dnia na dzień. I cieszyć się tym, że żyję. Dla mnie właśnie być było czymś najtrudniejszym. I nadal wzrastam. Nie sam. We Wspólnocie.
_________________ Zenon Alkoholik
-------------------
Nie rozmyślać o ludzkim życiu, lepiej żyć jak człowiek.
Życie można stracić rozmyślając jałowo o życiu.
Pomógł: 27 razy Wiek: 61 Dołączył: 28 Sie 2007 Posty: 1372 Skąd: wałcz
Wysłany: 2010-05-28, 16:46
Kod:
Pamiętam jak lgnąłem do nie pijących z większym stażem,teraz tego nie obserwuję aby młodzi coś chcieli więcej ode mnie, niż na mitingu a szkoda..
jak napisał Janusz i trochę ma racji, a może więcej niż trochę.
podobnie było ze mną, nie bylem na terapii i każde słowo innego alkoholika było dla mnie na wagę złota. lgnąłem do nich tym bardziej, że w owym czasie w mojej miejscowości był tylko jeden mityng tygodniowo. potrzebowałem ich trzeźwości jak ryba wody. zaczepiałem na mieście gdy ich widywałem, rozmawiałem przed i po mityngach. obecnie często młodzi koledzy przychodzą na mityng na 5 min przed rozpoczęciem, po mityngu ani się nie obejrzysz, nikogo nie ma. to smutne dla mnie, ale co robić. Zdobyć zaufanie też nie łatwo przychodzi, trzeba czasu. Ważny nie tylko jestem ja, ale grupa, mityng, życzliwość, szczerość, zrozumienie, tolerancja. Robię wszystko by na mityngu była atmosfera sprzyjająca trzeźwieniu. Wiem jak na pierwszych mityngach bylem podejrzliwy, nieufny, czepiałem się (w myślach oczywiście) każdemu słowu, każdej wypowiedzi. szybko mi to przeszło bo właśnie była taka serdeczna i przyjazna atmosfera, nie czułem się samotny, wręcz przeciwnie ich opieka i zainteresowanie moją osobą sprawiało że poczułem się swobodnie i zazdrościłem im tej trzeźwości, spokoju i opanowania. pamiętam siebie i pragnę by to samo odczuli nowo przybyli.
_________________ marek alkoholik
_________
AA było sposobem jakim Bóg przywołał mnie do siebie
potrzebowałem ich trzeźwości jak ryba wody. zaczepiałem na mieście gdy ich widywałem,
mógłbym się pod tym podpisać obiema rękami. jest wiele osób na mitingach, w których uczestniczę, które są dla mnie bardzo ważne - ich trzeźwość właśnie, sposób, w jaki trzeźwieją, i pewien stan ducha, który od nich wyczuwam. czasem spotykam niektóre osoby na mieście - czasem są to bardzo fajne rozmowy, ale czasem krótkie, wymijające - jest pewien gość, który nie pije 19 lat, bardzo lubię słuchać tego co mówi, ale w rozmowie bezpośredniej jest mało przystępny. może zaufanie to coś, co musi pojawić się z obu stron, może to nie tak, że ja jako zielony świerzak w AA mam jakieś extra prawa i wszyscy są na moje zawołanie, wystarczy że się pojawię. ale to, co tu piszecie jest dla mnie bardzo ważne: ja właśnie wpadam i wypadam z mitingów "na styk" rozmawiam głównie z "rówieśniekami" w trzeźwieniu, znajomymi z terapii, jednak tak naprawdę jest we mnie bardzo duża potrzeba rozmawiania z tymi z większym stażem. jestem raczej osobą łatwo nawiązującą kontakty, ale tu, w AA ogarnia mnie jednak silna nieśmiałość - pewnie to jeszcze ten alkocholowy wstyd, ta odwrócona pycha. jeszcze nigdy nie udało mi się tak pożądnie porozmawiać z nikim... mam na oku gościa, którego chciałbym poprosić o sponsorowanie, ale jakoś nie mogę się zabrać do tematu. sam się z siebie śmieję - jak mały dzieciak się zachowuję.
dla mnie człowiek, który dłużej trzeźwieje, który chce do mnie powiedzieć coś, co przeżył, czego doświadczył, a co jest obecnie moim problemem, to jest jak łyk wody na pustyni.
Marecki, Jerzy, Jalu, Edyto b i wszyscy inni, którzy jakiś czas temu rozpoczęliście tę trudną drogę budowania trzeźwości, jesteście mi, Wojtkowi alkoholikowi potrzebni jak powietrze
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum